jaki jest mój styl? (ubierania się) - debata blog.pl 2008-10-26 07:09:11

przede wszystkim cenię sobie wygodę. moja szafa zawiera kilka par jeansów, rozszerzanych dołem, bo nienawidzę rurek i guzik mnie to bochodzi, czy są one moden czy nie. mam dużo bluz, luźnych, sportowych i moją ulubioną militarną, zieloną kurtkę.
bardzo cenię sobie markę Big Star, nie wiem dlaczego, ale ona ma coś w sobie, że zawsze zaglądam chętnie do tego sklepu i coś wybieram dla siebie. i tak już od długich lat. w marketingu to się nazywa "lojalność wobec marki". cenię sobie ich kurtki zimowe i jesienne.
jeśli chodzi o moje buty, to sportowe.
a lumpeksy?
wcale od nich nie stronię. ale wyznaję kilka zasad, jeśli wybieram się do takiego ciuchlandu.
muszę mieć dobry humor i dużo wolnego czasu. wolny czas to podstawa, bo przecież trzeba go poświęcić na znalezienie czegoś dobrego i sensownego, żeby pasowało w miarę do reszty mojej wygodnej garderoby. zaopatruję się w dużą torbę najlepiej na ramię, bo jak wejdę do takiego szmateksu, to muszę mieć wolne ręce. zazwyczaj nie robię nigdy zakupów w innych sklepach wtedy, żeby nie mieć zbędnych siatek. wychodzę zawsze zadowolona, jeśli uda się mi coś kupić, czego nikt inny, drugi, przypadkowo spotkanych człowiek nie będzie miał na ulicy. i to jest chyba jedyny urok w tych lumpekach, który czasami kusi jak magnes, żeby wejść do niego.
wcale nie wstydzę się tego, że kupuję czasami rzeczy w second handach, bo to wymaga własnej inwencji i pomyślunku, żeby ze starej szmaty zrobić swoją ulubioną kreację ;)

a u Was jak wygląda szafa? :)

skomentuj (13)

Wychodząc naprzeciw myślom... 2008-10-25 16:26:57

A gdy już wyjdę im naprzeciw,
jak biegnące na powitanie Ojca Dzieci,
stawię im czoła, układając myśli moje w słowa.
Myśli, które o pomoc wołają, które nigdy się nie poddają.
Czasem tylko śpią sobie w pokorze,
w coraz to nowszym, moim utworze.

Ignezja, 2007

Wiecie? nigdy nikomu o tym nie mówiłam, ale czasami lubiłam sobie popisać rymowanki.
nie jest to poezja, bo nie mam takich zdolności. to raczej ja dawałam upust swoim myślom, w różnych okresach czasu. dlatego założyłam drugiego bloga, gdzie piszę swoje wierszoploty i rymowanki.
jeśli ktoś ma ochotę, to zapraszam na bloga wychodzac-naprzeciw-myslom.blog.pl
tylko się nie śmiejcie. ;)
tam jestem trochę inna niż tu. jeśli ktoś nie ma ochoty zaglądać, to ok. rozumiem. chciałam tylko zasygnalizować, że mam jeszcze drugie miejsce w sieci. taka odskocznia alternatywna.
może, to nie jest pisanina, cenna pod względem artystycznym, ale ja czasami lubię sobie porymować i nie tylko.
kiedyś pisałam to do szuflady, w zeszycie pokreślonym. teraz przyszła ochota, aby to opublikować w sieci.

enjoy! ;)

skomentuj (5)

prawie zapomniałam o rocznicy bloga... 2008-10-24 21:00:38

wierszyk z tej okazji <B>tutaj.</B>
tylko się nie śmiać ;)

skomentuj (4)

don't be Emo! 2008-10-21 14:43:15

z zadziwieniem obserwuję "to coś", co rozwija się na moich (i nie tylko moich) oczach. ok, nazwijmy to nowomodną subkulturą młodzieżową, do której należą nastolatki, którym w dupach się poprzewracało. mowa oczywiście o "emo ludziach". czarne obcisłe rurki, koszulka przylegająca do ciała z napisem typu "Idę się zabić, do jutra!" i obowiązkowo coś w czaszki, najlepiej trampkobaleriny i duża czapucha, spod której wystaje grzywka na 3/4 twarzy, koniecznie czarna i mięsista.
pewnie emo-dzieciaki, mnie zaraz nazwą, że jestem "lamerką" w tych sprawach, ok. mają prawo.
zauważyłam, że większość rzeczy na allegro jest emo. emo jest ciemny makijaż, powykrzywiane nogi, czarne tramki z gwiazdą są emo i... podcinanie się zyletką jest emo, byle nie polsilverowską, bo to obciach, jak mówi jeden z kawałów o emo. emo tnie się tylko gilettem ;)
charakterystyczne są też dialogi między emo... "Ty typiaro", "Ciuraku", "kocham Cię, mimo że nie będziesz mogła zdusić kupy" - cokolwiek by to oznaczało..
z resztą co tu dużo pisać, przecież "każde pokolenie ma swój czas, każde pokolenie chce zmienić świat"... byli bikiniarze, hipisi, metale, hip-hopowcy, są i emo - cierpiący wieczyście i niezadowoleni z niczego, jednak kochający swoich "Ziomkoof" i chodzący z nimi na "impresskę"...

co sądzicie o emo?
kończę, bo "I'm nothing"...

skomentuj (10)

bankomat 2008-10-13 14:39:30

wybrałam się dzisiaj rano do bankomatu. jednak "mój" bankomat, gdzie zawsze wybieram pieniądze był o dziwo nieczynny, bo awaria jakaśtam, to więc pofatygowałam się kilka metrów dalej, do "obcego" bankomatu. niby nic, wkładam kartę do bankomatu, próbuję wybrać 250 złotych i co? bankomat twierdzi, że żadana kwota nie jest wielokrotnością 10 złotych.
zdębiałam. owszem, swoją edukację matematyczną zakończyłam w klasie maturalnej, bo wybrałam humanistyczny kierunek, ale nijak nie chce mi się wierzyć w to, że 250 złotych, nie jest wielokrotnością 10 złotych. no przecież jest!
bankomat wyświetla więc komunikat, żeby wybrać inną kwotę, bo ta nie jest wielokrotnością 10 złotych, co jest dla mnie absurdalne. noż kogo to obchodzi jaką ja sumę wybieram? maszyna więc zasugerowała mi wybór 200, lub 300 złotych, byle nie 250! a ja właśnie się uparłam, że chcę tylko 250 złotych i co? musiałam wybrać opcję kombinowaną, która chyba była najwidoczniej w zamyśle programującego ten zakichany bankomat. musiałam najpierw wybrać 200 złotych, odebrałam kartę i ponownie ją włożyłam do bankomatu i w drugiej operacji wybrałam brakujące 50 złotych, bo tyle chciałam. oczywiście za operację musiałam zapłacić dwa razy, niby parę złotych, no ale już pominąwszy to... czy to nie jest jakaś kpina? a może to kara za to, że nie jest się klientem właśnie tego banku, tylko innego?
oczywiście wkurzona odwiedziłam bank, tego zapyziałego bankomatu i pani z banku obiecuje niezwłoczną naprawę, jednak jakoś nie chce mi się w to wierzyć. sami się ośmieszją, wyskakującymi absurdami na monitorze bankomatu.
chyba już rzeczywiście najlepiej przejść się do "swojego" banku, lub poszukać innego "mojego" bankomatu, tam przynajmniej, nawet za tysiąc operacji z rzędu, nie zapłacę prowizji...

skomentuj (7)

Drogi Piotrze... 2008-10-13 11:29:35

Czy pamiętasz, jak wysłałeś do mnie wiadomość prywatną, na naszym zaprzyjaźnionym forum? To było pół roku temu. O mało co jej nie odebrałabym, bo nie mogłam wejść od kilku tygodni i zalogować się do swojego profilu. W tym dniu akurat się udało.
Czy pamiętasz nasze pierwsze, lakoniczne maile? U mnie w skrzynce mailowej, do dzisiaj nazbierało się ich około tysiąca. Wszystkie od Ciebie. Potem przyszły smsy. Codziennie po kilkanaście, bywały i bywają dni, że po kilkadziesiąt. Nazbierało się ich, jak wskazuje licznik w komórce ponad pół tysiąca. Pamiętasz nasze rozmowy telefoniczne? Pamiętasz jak opowiadaliśmy sobie o swojej przeszłości, o swoich ulubionych miejscach, o miastach w których mieszkamy? Jak wymienialiśmy się fotkami, spostrzeżeniami, refleksjami...
Dziękuję Ci za to, że utrzymujemy nadal ze sobą kontakt, za to, że zaakceptowałeś mnie taką jaką jestem, no i że się czasami rozumiemy bez słów. :)

Jak dobrze mieć Przyjaciela, który nas zawsze wysłucha!

skomentuj (1)

przepraszam, że... 2008-10-13 09:24:44

przepraszam, że nie noszę szpilek 10 centymetrowych, że nie smażę się na solarium, nie układam rano włosów przez pół godziny i nie robię makijażu, nakładając kolejne warstwy pudru.
przepraszam, że nie ważę 45 kilogramów i nie noszę obcisłych bluzeczek z wielkim dekoltem.
i przepraszam za to, że guzik mnie obchodzi jaki kolor jest najmodniejszy w tym sezonie, jaki krój płaszcza tej jesieni.
nie wydaję co miesiąć fortuny na "drobne" wydatki, nie spędzam całych weekendów w galeriach handlowych.
przepraszam, że nie wiem kiedy są wyprzedaże, że się nie dochudzam, nie uprawiam jogi i namiętnie nie kontepmluję sztuki.
przepraszam także, że nie koczuję w modnych klubach i nie interesuje mnie polityka.

przepraszam, choć tak naprawdę nie czuję się winna.

skomentuj (5)

Księga Gości